Jak potwór do potwora
Nie myślała o nim nigdy, nie myślała, że cokolwiek między nimi zaiskrzy, a co dopiero, że staną się przyjaciółmi. Jako Czerwony Kapturek z Krainy Baśni nie widywała go wcale, był tylko odległym snem, niepotrzebną mgłą na jej drodze. Miała już swoją miłość, dopiero co poznaną, nową, świeżą i piękną. Chcieli uciec, a potem stało się coś, co już na zawsze pozostało w jej głowie, gdzieś głęboko w podświadomości. Miłość, nagle poznana w wieloletnim przyjacielu umarła wraz z nim, została tylko tęsknota.
Mimo to nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że zrobiła coś takiego swojemu potencjalnemu wybawcy od ciągłego życia w chatce Babci, na skraju lasu, gdzie mogła jedynie chodzić na spacery, a i te za krótkie jak dla niej.
Jako Ruby niewiele się zmieniła. Nadal była zbuntowana, nadal chciała być wolna. Była jednak uwolniona od jedynego ciężaru, który nie opuszczał jej w świecie magii, od likantropii, wilkołactwa, jak zwał, tak zwał. Nie zabijała już, nie stawała się potworem w czasie pełni księżyca.
Ba, nawet nie wiedziała, że posiadała takie życie. Jako Ruby była zwykłą dziewczyną, pomagającą Babci w restauracji i co jakiś czas, grożącą Babci wyjazdem za granicę.
Potem klątwa została złamana i nagle wszystko wróciło. Niby była szczęśliwa, że wspomnienia powróciły, że w końcu była sobą, prawdziwą sobą. Jednak to, co się tą "sobą" wiązało było myślą nie do wytrzymania. Nie chciała znowu być wilkołakiem! Uważała to za niesprawiedliwe.
Dużo się wtedy wydarzyło. Jej pierwsza przemiana była ciężka, wszyscy pragnęli jej śmierci. A jednak wybroniła się, Książę jej pomógł, została uznana po prostu za chorą i nieszczęśliwą. Tak naprawdę oskarżenia zniknęły równie szybko jak się pojawiły, każdy w Storybrook lubił Ruby.
Potem Gold coś namieszał, Hak się wtrącił, a Bella, jej przyjaciółka straciła pamięć. Do tego ten facet, który mógł to wszystko widzieć... Ona tak jak wszyscy martwiła się, czy, wyjeżdżając nie zabierze ze sobą ich sekretu i nie zacznie rozpowiadać, iż widział jak po ulicy pewnego miasteczka spaceruje wilkołak i Szalony Kapelusznik.
Dr. Whale, a właściwie Victor, nie chciał go zoperować. Pewnie, najlepiej wszystkich pozabijać, zostawić na pastwę losu i będzie spokój. Nie, ona nie szła na łatwiznę. Belli, specjalistki od resocjalizacji nie było, więc ona zgłosiła się, że z nim porozmawia.
Pobiegła za nim na przystań i w mroku dostrzegła go, siedzącego na mostku. Przysiadła obok niego i zaciągnęła się nocnym powietrzem, zmieszanym z bryzą wody. Spojrzał na nią pytająco. Dziwne, nigdy nie myślała o nim jako o specjalnie przystojnym. Jako Whale wydawał się typem, który podrywa każdą, ale o żadnej nie myśli na poważnie. Dlatego parę razy się z nim spotkała, ale nie zwracała na niego szczególnej uwagi.
Teraz jednak stalowoszare oczy, z błękitnym refleksami, o bystrym spojrzeniu, typowa twarz, lekkie zmarszczki wokół oczu i niezwykła bladość wydały jej się bardzo ciekawe. Ten smutek, który czaił się w całej jego postawie był interesujący.
-Whale.- powiedziała.-Musisz tam wrócić. Musimy go uratować.- starała się zachować łagodny ton głosu.
Pokręcił bezradnie głową.
-Po co?- rzucił pytanie w przestrzeń, owiniętą nocą. Milczał przez chwilę.-Wiesz kim byłem w naszym świecie?
Dała mu do zrozumienia spojrzeniem, że nie ma pojęcia. Westchnął.
-Byłem lekarzem. Chciałem pomagać, zmieniać świat.- patrzył gdzieś przed siebie, zapewne, widząc wspomnienia otwarte tylko dla niego.-A dokonałem tylko tego, że przeze mnie zginął mój brat.- dokończył smutno.
Położyła mu rękę na ramieniu i przez chwilę patrzyli sobie w oczy. Uśmiechnęła się uroczo, jak to miała w zwyczaju.
-Ja zjadłam swojego chłopaka.- powiedziała.
Nie wiedział jak na to zareagować. W końcu odwzajemnił uśmiech.
-Dlatego musisz mi pomóc, Whale.
-Victor.- poprawił ją.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Jak potwór do potwora.- rzekła.
-Jak potwór do potwora?- zapytał niepewnie.
-Jak potwór do potwora.- szepnęła łagodnie.
Uścisnęła mu rękę, a kiedy to robiła, kiedy dotykała jego miłej w dotyku, chłodnej skóry, przez jej własną dłoń przeszedł dziwny prąd.

" Belli, specjalistki od resocjalizacji nie było.." - świetne :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
UsuńTotalnie shipuję ich razem <3 Ano i muszę Cię pochwalić za bardzo fajny styl pisania. Chciałabym pisać podobnie, bo Tobie wychodzi to zgrabnie i lekko ;) Będę wpadać częściej. ^^
OdpowiedzUsuń